|
Nawet najciekawsze kolonie kiedyś się kończą! Nawet najnudniejsze kolonie też się kiedyś kończą. I po atrakcyjnych, i po mniej ciekawych pozostają zawsze w pamięci uczestników pewne wspomnienia - wspomnienia, które... wychowują. Aby więc nie zmarnować tej jeszcze jednej okazji wychowawczego oddziaływania, na tydzień przed końcem turnusu powinniśmy poważnie zacząć się zastanawiać, w jaki sposób go zakończymy.
Myśląc o tym, musimy wziąć pod uwagę wiele aspektów dotyczących współżycia z grupą. Jeżeli bowiem w trakcie trwania turnusu nie mogliśmy znaleźć z grupą wspólnego języka, nie dogadywaliśmy się, wzajemny stosunek wychowawcy i grupy był raczej wrogi niż przyjazny, to próba łzawo-sentymentalnego zakończenia jest z góry skazana na niepowodzenie. Innymi słowy - koniec kolonii, rodzaj zakończenia, atmosfera wzajemnych kontaktów nie powinny odbiegać od całoturnusowego klimatu. Jeżeli w ciągu turnusu zżyliśmy się z grupą, jeżeli grupa nas zaakceptowała, to i zakończenie będzie serdeczne, będzie po prostu pożegnaniem dobrych przyjaciół. Jeżeli zaś nie powiodło się nam pozyskanie zaufania, grupy - starajmy się tak pokierować pożegnaniem, aby wypadło ono naturalnie i rzeczowo. Zdarza się wprawdzie często, że nawet bardzo oschła grupa pod koniec turnusu sprawi wychowawcy miłą niespodziankę jakimś "ciepłym" zachowaniem, ale w żadnym wypadku nie możemy takich odruchów wymuszać.
Zielona noc
Kolonie i obozy młodzieżowe mają w swej tradycji swoisty styl zakończenia - zieloną noc. Noc, która staje się czasami chwilą rozrachunków osobistych i grupowych. W ostatnią noc młodzi ludzie czują pewną bezkarność - rozumieją, że kończy się już nad nimi władza kierownictwa kolonii i opieka wychowawców. Najczęściej zielononocne zamiary uczestników nie są naganne - ot, okazja do płatania niewinnych figlów. Zdarza się jednak, że niewinne figle mają żałosne finały. U starszych chłopców psikusy jednych bywają parawanem dla chuligańskich wybryków innych. W historii kolonijnych turnusów zdarzały się wypadki rozrachunków kończące się okaleczeniami, kocówy, poparzenia i podrażnienia oczu pastą użytą do mazania twarzy. Takie tragiczne kolonijne finały nie są zbyt częste, niemniej jednak zdarzają się, stąd też celowe wydaje się zwrócenie na nie uwagi.
Brak jest bezwzględnie dobrych recept postępowania. Najczęstszym sposobem zapobiegania ewentualnym zielononocnym ekscesom młodzieży jest zawieranie układu z jej przedstawicielami i oddawanie do ich dyspozycji ostatniego kolonijnego dnia. Jeżeli podczas turnusu dopracowaliśmy się na kolonii dobrego samorządu, jeżeli idea samorządności przeniesiona została z teorii w praktykę, to możemy z czystym sumieniem pozwolić sobie na baczną, z boku, obserwację grup w ten ostatni dzień. Jeżeli zaś samorząd był jedynie, machiną do zbierania papierków i zdawania raportu w trakcie apeli, to ingerencja nasza musi sięgać głębiej, musimy sami odpowiednio zorganizować dzieciom ten dzień.
Współdziałanie z uczestnikami kolonii nie jest stuprocentową gwarancją, że nie wystąpią zakłócenia nocnego odpoczynku. Musimy się z tym liczyć i planować także inne sposoby przeciwdziałania, np. zmęczyć wychowanków, ale jakimiś bardzo atrakcyjnymi zajęciami. Jeden z wybitnych harcerskich wychowawców prowadził przez jakiś czas obozy dla młodzieży trudnej z terenu Warszawy. Zapytany o "zieloną noc" odpowiadał, że nigdy nie miał kłopotów, ponieważ jego trudni, kilkunastoletni chłopcy spali w ostatnie noce jak zabici. Osiągał to poprzez kilkugodzinne intensywne zabawy terenowe, tzw. "zabawę w lisa". Sam zostawał lisem, a wszyscy uczestnicy, organizując się w dowolny sposób, mieli go złapać. Dawał się złapać dość późno, a wykończonym pogonią chłopcom na nocne "rozróbki" nie starczało już sił.
W żadnym wypadku w ostatnim pełnym, kolonijnym dniu nie powinniśmy przyśpieszać ciszy nocnej, wręcz przeciwnie, wskazane jest tu wychodzenie naprzeciw prośbom starszej młodzieży i przedłużenie o dwie lub trzy godziny czasu przeznaczonego np. na dyskotekę. Nie popełnimy także żadnego przestępstwa, jeżeli po dyskotece, nawet o północy pójdziemy wraz z grupą starszej młodzieży na dłuższy spacer. Naturalnie zwracać musimy uwagę na bezpieczeństwo, np. wzmacniając obsadę wychowawców, celowy jest także udział w takim spacerze całej grupy, tj. bez zwolnień do łóżka.
Poradnik zamieszczamy dzięki uprzejmości Kierkola http://poradnik.kolonia.waw.pl/
I. O dzieciach
II. Przygotowania
III. Wyjazd
IV. Pierwsze dni
V. Życie codzienne na kolonii
VI. Kiedy zaczynają się kłopoty
VII. Dzieci, a rodzice
VIII. Między nami wychowawcami
IX. Ostatnie dni
Literatura
"Prośba dziecka" J.Korczak |